Pani Ewa

Kochany Panie Ryszardzie,

Tak mogę o Panu myśleć i mówić od dnia 17 marca 2010 roku, kiedy to otrzymałam od Pana drugie życie emocjonalne w postaci wymarzonych od lat, pięknych włosów. 

Utraciłam je w wyniku źle przeprowadzonego zabiegu fryzjerskiego i pewnie jeszcze innych przyczyn, które w przypadku kobiet nie do końca są znane.

Tak sceptycznie nastawionej do Państwa metody osoby chyba jeszcze nie było. Decyzję za mnie podjął mój mąż, który w milczeniu obserwował moje zmagania  z problemem i też poszukiwał jego rozwiązania.

Jestem lekarzem wiec ściągnęłam przeróżne preparaty doustne i do wcierania z różnych stron świata (Anglia, USA, Szwajcaria), a nawet poddałam się zabiegowi przeszczepu włosów. Efekty mimo wszystko nie były zadowalające, a mój na krótko odzyskiwany dobry humor i nadzieje szybko gasły.

Firmę HM odnalazł w Internecie mój mąż i zarejestrował mnie pod przymusem. Nie chciałam już w poprawę wierzyć. Twierdziłam, że to kolejny próżny wysiłek i płowa nadzieja. Myślałam, że oddalona o 400 km od Bielska-Białej i mistrzowskiej ręki pana Krzysia (fryzjera HM), nie poradzę sobie z tymi włosami. Tymczasem włosy i fryzurę mam idealnie dobrane do swoich naturalnych zarówno kolorem jak i gatunkiem oraz dotychczasową długością. Myję je według zaleceń oraz potrzeby, suszę w temperaturze pokojowej, rozczesuję po ich wyschnięciu oraz jeden raz dziennie poprawiam je tylko palcami.

Nowe włosy po roku korzystania z nich są idealne. Za zmianę uczesania i wyglądu na lepsze bardzo mnie chwalą. Nawet moja mama oraz siostra niczego się nie domyśliły. Poinformowałam w tym czasie tylko kilka moich koleżanek, które borykały się z podobnym problemem, zdecydowały się na to rozwiązanie, też są zadowolone i bardzo mi wdzięczne.

Nie ma się co dziwić, że patrząc codziennie w lustro, ciepło myślę o Panu Rysiu i miłych pracownikach jego firmy, których mogę śmiało i z całą odpowiedzialnością polecić innym, co też z przyjemnością czynię. 

Z pozdrowieniami
„doktor Ewa”