Pani Marta

Zawsze byłam towarzyska, uśmiechnięta i pełna życia. Moim znakiem rozpoznawczym była burza loków na głowie. Wszystko zmieniło się w 2007 roku, kiedy w wyniku choroby straciłam swoją czuprynę i wiele więcej… pewność siebie, radość i chęć przebywania wśród ludzi. To był bardzo trudny czas, a sztuczne, spadające z głowy peruki sprawiły, że zamknęłam się na świat. Minęło kilka lat zanim trafiłam do Kliniki Handsome Men i wreszcie pierwszy raz od dawna odetchnęłam pełną piersią! Nareszcie mogę robić te wszystkie rzeczy, z których przez łysienie zrezygnowałam. Nie muszę się martwić, że moje córeczki przez przypadek ściągną mi włosy z głowy (nie ma takiej opcji :)). Włosy są naturalne zarówno z wyglądu jak i w dotyku.

 

Obecnie moje życie bardzo się zmieniło! Pracuję jako wizażystka i charakteryzatorka. Prowadzę szkolenia z makijażu także dla osób po chemioterapii. Nie boję się wystąpień publicznych. Moje doświadczenia z chorobą pomagają mi w pracy z osobami przebywającymi na oddziałach onkologicznych, a dzięki doskonałemu wyglądowi (zasługa włosów) daję im nadzieję, że nad wyglądem można pracować, a wiele rzeczy można ukryć. Pozytywne nastawienie jest niesamowicie ważne w procesie rekonwalescencji.

 

Dzięki Klinice Handsome Men, dzięki Panu Ryszardowi znów jestem sobą i z pozytywnym nastawieniem patrzę w przyszłość.

Dziękuję, Marta

 

PS: Wiele razy klientki pytały mnie o fryzjera, zachwycone kolorem i cięciem moich włosów.

PS 2: To już moje drugie włosy, ale na pewno nie ostatnie. Macie we mnie stałą klientkę!
 

Dziękuję z całego serca,

Marta