Ewa Złotowska

Masz takie piękne, jedwabiste włosy - mówili do mnie moi mężczyźni. Na tym kończyła się zaleta mojej ozdoby. Żadnej szansy na kunsztowną fryzurę! Czasem fryzjerzy coś pracowicie utrafili, ale już za godzinę po wyjściu z salonu włosy wracały do wyjściowego stanu czyli smętnie wisiały. Całe życie miałam na głowie „dyżurną kitkę” ozdobioną różnymi klamerkami.

Pracuję na scenie dość intensywnie i potrzeba zrobienia czegoś z włosami była paląca. Szczęśliwie dowiedziałam się o panu Ryszardzie – cudotwórcy od włosów!

Poszłam z nadzieją…! Obejrzał! Doradził! Ludzie! Nie muszę się już niczym przejmować! Wystarczy spojrzeć.

Całuję! Dziękuję!
Ewa Złotowska